Wielkie Piękno #4: Brain Pickings

Internet bywa miejscem złym, okrutnym i nieczułym. Bywa też miejscem pięknym, głęboko przemyślanym i przywracającym nadzieję. Potężna dawka wiedzy i inspiracji dla wszystkich zmęczonych powierzchownością:

https://www.brainpickings.org/

Świetne teksty o literaturze, filozofii, sztuce, życiu… Zresztą, najlepiej o tym, czym jest Brain Pickings opowiada tu jego autorka, Maria Popova:

Dodatkowo, gorąco polecam inne youtubowe spotkania z Marią.

Pochwała prostoty, czyli jak przestać się martwić i pokochać katastrofę

Nie wiem jak Wy, ale im jestem starsza, tym bardziej cenię prostotę. Ja wiem, wiem. Od starożytności się o tym myślało, mówiło, praktykowało. Nic nowego. Co ja do tego mogę dodać? 

Obserwuję ludzi. Obserwuję ich zmagania. Obserwuję siebie. Obserwuję swoje zmagania. Szukam lekarstwa na nieustający szum w głowie. Jak wiele osób. Testuję na sobie. Wyciągam wnioski. Dzielę się ze światem, bo jeśli ktoś znajdzie w tym co piszę odbicie swojej historii, jakiekolwiek pocieszenie, moja misja będzie spełniona. 

I tak, dziś podzielę  się obserwacjami o upraszczaniu. 

Rozwód i choroba wymusiły na mnie dosyć drastyczne życiowe zmiany, czego konsekwencją było znaczące ograniczenie życiowej przestrzeni, ilości posiadanych przedmiotów, znajomości. 

Przerażające, co?

Zostawić duże mieszkanie na rzecz małej kawalerki. Zostawić ⅔ dobytku (bo nie masz gdzie go trzymać), stracić z widoku ludzi, którzy byli ważni, ale musieli pójść dalej, żeby nie oszaleć razem z Tobą. 

Po dwóch latach widzę, że zdecydowana większość tych rzeczy do niczego nie była mi potrzebna. Oczywiście zdarza mi się za czymś zatęsknić (och, zmywarko!), ale zasadniczo odczuwam pozytywne skutki tego “zmniejszenia” życia. 

Widzę wyraźnie, że gdyby nie to życiowe tąpnięcie, pewnie bym tego nie dostrzegła i brnęła w zapełnianie pustki bezwartościowymi rzeczami i histerycznymi ruchami. 

Czuję się teraz bardziej sobą, lepiej się rozumiem. Czuje, że ten styl życia bardziej odpowiada mojemu obecnemu stanowi ducha. Najpiękniejsze jest to, że do tego nie potrzeba podręcznika, tutorialu, guru. Gdy dojdzie się do miejsca gotowości na zmiany, szybko staje się jasne co nam zasnuwa osąd, więzi i jest źródłem niepokoju.

Spędzam dużo czasu w mojej samotni, nie potrzebuję ekstremalnych wrażeń, staram się żyć harmonijnie, pielęgnuję rutynę, medytuję, uczę się.  Nie marzę o wymyślnych sprzętach ani drogich ubraniach. Staram się kupować tylko to, co jest mi naprawdę potrzebne, pozbywać się nadmiaru rzeczy. Nie zrozumcie mnie źle – nie zamierzam ograniczyć stanu posiadania do 8 przedmiotów i siedzieć na parapecie całymi dniami zasilana jedynie ziarnkiem ryżu. 

Po prostu widzę, że “odgruzowywanie” życia przynosi realne korzyści – przede wszystkim w postaci większego spokoju i łatwiejszej do utrzymania równowagi. 

To nowe i orzeźwiające dla osoby, która przez lata “musiała” być w centrum zdarzeń. 

Jeśli ktoś sobie pomyśli, że rezygnuję z życia – wręcz przeciwnie. W ten sposób robię miejsce na to, co istotne. Przede wszystkim na cieszenie się urodą świata i ludzkiej kreatywności. Polecam wszystkim zagubionym.

Świetne książki, których nikt nie czyta (dostępne za darmo online)

Mam dla Was kilka powieści, które (mam wrażenie), czytają już tylko studenci polonistyki. A wielka szkoda, bo to rzeczy absolutnie zachwycające i na wielu płaszczyznach rewolucyjne. A do tego doskonałe na wakacje! No bo kiedy, jeśli nie na urlopie, świeży i wypoczęty umysł mógłby się wspiąć na literacki Everest?

Ostrzeżenie: to nie są rzeczy lekkie. Każda jest poważnym tomiszczem. Poważnym zarówno od strony formalnej jak i treściowej.

Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie są dostępne za darmo w wersji elektronicznej. Żadne plecy zatem nie ucierpią. 

A oto i one!

Karol Irzykowski – “Pałuba”

https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/irzykowski-paluba/

http://www.ha.art.pl/paluba/00_START.html (wersja hipertekstowa)

Moja ulubiona (z tego zestawu). To w zasadzie kilka książek w jednym. Można czytać jako całość, można jako osobne utwory. Irzykowski eksperymentami z formą wyprzedzał innych, zdecydowanie bardziej znanych autorów (np. Proust’a). O fabule w skrócie na zachętę – trójkąt miłosny między facetem, jego zmarłą żoną i jego obecną żoną. Powstał film na motywach (“Widziadło” w reżyserii Marka Nowickiego), ale zdecydowanie odradzam.

Jan Potocki – “Rękopis znaleziony w Saragossie”
Och, Zbigniew!

http://ha.art.pl/rekopis/00_intro.html (wersja hipertekstowa)

Historia w historii w historii w historii. Biografia samego autora, równie ciekawa co jego dzieło (Potocki podobno uważał się za wilkołaka). Jeśli zaś znacie francuski – możecie pójść na całość i przeczytać “Rękopis” w oryginale (polska wersja jest dziełem tłumacza, który połączył 2 wersje utworu i je wymieszał). Jeśli ugniecie się pod ciężarem gatunkowym, nie lękajcie się,  jest świetna ekranizacja autorstwa niezrównanego Wojciecha Jerzego Hasa. Zdecydowanie (jak to mówią starzy Anglicy)- must see! 

Więcej o samym Potockim – https://culture.pl/pl/tworca/jan-potocki 

Jerzy Żuławski – “Trylogia księżycowa”

https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/trylogia-ksiezycowa-na-srebrnym-globie/

Międzynarodowa grupa naukowców eksploruje ciemną stronę księżyca. Bo science fiction to nie tylko Lem! Na ekran powieść przeniósł stryjeczny wnuk Jerzego – Andrzej (tak, tak ten od słynnej “Szamanki”). Wersja filmowa jest ostra, tylko dla osób o mocnych nerwach. 

Przy okazji polecam z całego serca zbiorniczki z otwartymi zasobami:

https://wolnelektury.pl/ (literatura)

http://ha.art.pl/ (literatura)

https://ninateka.pl/ (teatr, film, muzyka, sztuka, literatura, publicystyka)

https://polona.pl/ (za wikipedią: zdigitalizowane książki, czasopisma, grafiki, mapy, muzykalia, druki ulotne oraz rękopisy pochodzące ze zbiorów Biblioteki Narodowej oraz instytucji współpracujących)

http://www.repozytorium.fn.org.pl/ (Repozytorium Cyfrowe Filmoteki Narodowej)

https://etiudy.filmschool.lodz.pl/ (etiudy filmowe studentów PWSFTviT)

A Wy macie jakieś genialne, ulubione książki, których nikt poza Wami nie czyta?

A może chcecie polecić jakieś internetowe wolne zbiory?

Wielkie piękno # 3: Sally Mann

Sally Mann to jedna z moich ulubionych artystek. Jej zdjęcia są pełne dwuznacznej zmysłowości, czułości wobec ludzkiego ciała – także w fazie choroby i rozkładu, nostalgii. Jest przykładem fotografa bardzo wsobnego i lokalnego. Sally przygląda się i dokumentuje najbliższe otoczenie: dorastające dzieci, chorego męża, rodzinną Amerykę. Jej spojrzenie bywa zaskakujące, czasem szokujące. Sally sprawia, że zafascynowani patrzymy na to, od czego zwykle odwracamy wzrok.

Wrzucam kilka przebłysków, jeśli Wam się spodoba, koniecznie zajrzyjcie na https://www.sallymann.com/

z cyklu: „Immediate Family” (1990)

Książkę „Immediate Family” można kupić tu.

Z cyklu: Proud flesh (2009)

Detail from Untitled (Self Portraits), row 1, no. 3, 2006-7

Jest też dokument “What remains – the life and work of Sally Mann” – jeśli traficie kiedyś na niego, obejrzyjcie koniecznie.

Nie bądź zielony, czyli świetne aplikacje na wakacje dla miłośników przyrody

Co w trawie piszczy

Nie wiem jak Wy, ale ja kocham przyrodę. Noooo…. może nie całą (odczuwam lekki dyskomfort oraz głośno krzyczę na widok każdego pajęczaka), ale i tak, jak kania dżdżu łaknę i pragnę kontaktu z naturą. Większą część roku spędzam w betonie, dlatego na wakacje zawsze wybieram zieloną dzicz. Od kilkunastu lat odwiedzam jedną taką dzicz warmińsko-mazurską, no bo popatrzcie:

Kiedyś, przechadzając się ulubioną ścieżką w ulubionym lesie, uświadomiłam sobie, że chociaż byłam w nim tyle razy, nie mam pojęcia co w nim żyje. Rozpoznam może kilka rodzajów drzew, kilka kwiatów, wiem jak wygląda łoś, ale poza tym, jestem… ZIELONA. 

Jakoś smutno mi się zrobiło, że jestem takim ignorantem, zrobiłam więc mini zielnik.

Więcej nie powtórzyłam tego procederu, bo jednak wolę jak sobie rośnie.

A w tym roku nie muszę zrywać, booooo mam:

Seek by iNaturalist

Aplikacja Seek to taki wirtualny zielnik. Robicie zdjęcie rośliny/zwierzęcia i aplikacja (bazująca na obserwacjach tysięcy aktywnych użytkowników) powie Wam, co to. Powie Wam też, gdzie to jeszcze występuje, do jakiej rodziny należy itp.  Aplikacja służy przede wszystkim do rozpoznawania roślin i zwierząt, ale nie tylko. Zrzesza też społecznych przyrodników – także amatorów. Jeśli więc czujesz zew przyrody i chcesz wiedzieć, co Cię otacza. Polecam!

Więcej o projekcie:

https://www.inaturalist.org/

Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga

Plusem bycia w dziczy jest małe zanieczyszczenie światłem. Obserwacja gwiazd – szczególnie z pomostu na jeziorze czy leśnej polany to naprawdę niesamowite przeżycie. Nigdy nie widziałam tylu gwiazd co w mojej dziczy właśnie. Jeśli patrzycie w niebo i chcielibyście wiedzieć, na co patrzycie – te aplikacje przyjdą Wam z pomocą:

Sky View Lite
Starwalk2
Star Chart 

Jako bonus, polecam też aplikację, która powstała z okazji 50. rocznicy lądowania na Księżycu. „Apollo’s Moon Shot AR” Wygląda obłędnie.

Atlas chmur

Jest taka aplikacja, dzięki której możecie pomóc NASA w badaniach klimatu. Wystarczy robić zdjęcia… chmur. How cool is that?! Ja się jaram. No a poza tym, dzięki niej łatwo rozpoznacie, co właśnie nad Wami wisi i szybko staniecie się ekspertami w rozpoznawaniu rodzajów chmur.

Cloud Spotter

A Wy znacie jakieś fajne aplikacje do eksploracji świata? Co polecacie?

Life does us

“Sometimes we feel like we have to grab it and do something with it, and then we have to make something of it or control it, as if it were a, a lump of a clay. But then, there’s another way of looking at it, I think, which is that and we’re just life is like a wave that we catch, it… happens. Life is ready to happen and to unfold and we’re just a vessel. Us, does. We’re like a ring or something and it happens through us, life happens through us. We don’t do life, we don’t choose life, life does us.”

Andres Roberts na płycie Susanne Sundfør “Music for people in trouble”https://andresroberts.com/